Categories: Archiv
      Date: kvě 23, 2013
     Title:  Jak było na Miyszani

 

W sobotę, 18.05 2013 w zaolziańskich Kosariskach Obcanske Sdruzenie Koliba zaprosiło na uroczysty Jarmark Rzemiosł, połączony z niezwykle widowiskowym Mjyszanim Łowiec - prezentacją tradycji i obrzędów pasterskich związanych z początkiem sezonu wypasu i wyjściem pasterzy z owcami na hale. Uczestnicy imprezy mieli okazję zobaczyć wiele, odchodzących w przeszłość, pasterskich zwyczajów i tajemniczych obrzędów, które odprawiane na wiosnę, miały zapewnić bezpieczeństwo i dostatek bacom i pasterzom przez cały sezon. Zaprezentowano również tradycyjne metody wyrobu owczego sera i żętycy, których można było na miejscu spróbować. Było też występy i prezentacje zespołów folklorystycznych, popisy gawędziarzy i przede wszystkim dobra zabawa! Zapraszamy na relację i fotoreportaż z tego wyjątkowego wydarzenia.

Już wjeżdżając do maleńkich Koszarzisk nie trudno było się zorientować, że ma tu miejsce coś niezwykłego. Tłumnie przybyli goście okupowali "Dołek" już znacznie przed godziną 10:00, czyli godziną oficjalnego rozpoczęcia Jarmarku. O dziesiątej przedstawiciele organizatora, którym było Obcanske Sdruzenie Koliba powitało gości graniem na trombicie i odśpiewaniem tradycyjnej pieśni "Witomy Was"- oficjalnie rozpoczęto Jarmark. Na scenie wystąpiły zespoły prezentujące folklor górali śląskich z Czech, Polski i Słowacji. Zagrały trombity, gęśliczki i dudy. Zabrzmiały góralskie bajania. Na licznych stoiskach prezentowane były wyroby oraz sposób ich wykonania wszelkiego charakteru rzemiosł ludowych w wielu miejscach sami widzowie mogli spróbować swych sił przy ich wyrobie.

Centralnym punktem programu była prezentacja obyczajów pasterskich, która zgromadziła wokół tradycyjnego koszaru nieprzeliczone tłumy widzów. Rozpoczęto się Mieszanie Owiec. Przybycie stada poprzedziła wstępna opowieść wielkiego miłośnika tradycji pasterskich pana Antoniego z OSK, który przybliżył zgromadzonym korzenie pasterstwa w Beskidach, jego historię, bardzo przejrzyście wytłumaczył "ceprom" zasady formowania stada na "Gromadzie", czym jest "Wysada", jaki jest wkład poszczególnych gazdów w działalność szałasu? A następnie komentował na bieżąco toczące się na pobliskiej łące wydarzenia, które według tradycji miały miejsce już na hali, gdy wszyscy gazdowie przygnali swe owce do szałasu.

Owczarz przy pomocy dwóch pasterzy i akompaniamencie muzyków, którzy towarzyszyli im na wozie przygnał kierdel, który najpierw przepędzono dłuższą chwilę wokół młodej jodełki by kierdel dobrze się wymieszał, by owce przyzwyczaiły się do tego, że będą teraz poruszać się w większym stadzie i by przywykły do obecności Owczarza i Pasterzy, z którymi będą od teraz przebywać na hali. Następnie owce zagnano do koszaru, zbudowanego według tradycyjnej metody zaplatania deszczułek. U wejścia palił się ogień a w nim mieszanka ziół, których skład stanowił zawsze tajemnice poszczególnych czarownic, od których Owczarze te zioła kupowali. Rozpoczęło się "Okadzanie owiec", które ma na celu zapewnić owcom przez cały sezon dobrą kondycję, uchronić od chorób i ataku wilków.

Kolejnym punktem programu było "Rikanie", czyli modlitwa Pasterzy i Owczarza. Wszyscy pasterze uklękli zwróceni ku owcom i nakryli się guniami "by ich wilki nie widziały". Modlili się jakby wspólnie ze swymi podopiecznymi o spokój od wilków, zdrowie i dostatek na szałasie. Bacowka posypała owce kolejną mieszanką ziół oraz kamyczkami by w trakcie sezonu uchronić je od uszkodzeń racic. Witka z młodej gałązki obiła ich racice oraz nogi pasterzy by zapewnić ich siłę i zdrowie. Po oficjalnych uroczystościach zapanowała ogólna radość, gości częstowano serem i gorzałką.

Równocześnie w innej części polany prezentowano najróżniejsze rasy owiec. Niektórzy z widzów byli zaskoczeni ich ilością i różnorodnością wyglądu. Hodowcy opowiadali o zwyczajach i sposobie hodowli poszczególnych ras. O zakresie ich występowania w Europie i zwyczajach żywieniowych. W tym czasie odbył się również pokaz strzyżenia owiec.

Po niedługiej przerwie wznowiono występy zespołów prezentujących folklor śląskich górali. Wystąpiły m.in. 4 smyki z Oldřichovic, Nowina z Jablunkova, Vít Kašpařík a jeho ogaři. Następnie przyszła kolej na popisy gawędziarskie Petra Sovjákala. Organizatorzy najlepsze zachowali na koniec. Do tańca i wesołego śpiewania poderwał, zarówno Zaolziaków jaki przybyłych na imprezę gości z Polski zespół "cimbálová muzika Javořina z Rožnova pod Radchoscem". Ich porywający występ zapadnie zapewne na długo w sercach widzów. Zaprezentowali oni nieco inne spojrzenie na tradycyjną muzykę górali.

W pobliżu bacówki odbył się pokaz produkcji wyrobów z mleka owczego. Pokazano, w jaki sposób produkuje się bundz a następnie oscypki, pokazano jak z serwatki powstaje Żętyca i jak należy wyrabiać prawdziwą bryndze, która może wytrzymać nawet bez lodówki pół roku nie psując się. Chojnie częstowano przy tym wszystkich chętnych owczymi wyrobami i jagnięcym gulaszem.

Miszani owiec w Kosariskach, jak zwykle zgromadziło tłumy gości. Wśród żywie zainteresowanych tradycjami naszych przodków nie zabrakło również najmłodszych. Przybyli nie tylko miłośnicy góralszczyzny, ale i całe rodziny by pokazać swym potomkom jak dawniej gospodarzono w górach. Trzeba przyznać, że organizatorzy przygotowali coś dla każdego i na pewno w trakcie tego święta nikt z gości, od najmłodszych do najstarszych, nie mógł narzekać na nudę. Występy, jarmark i różne pokazy trwały do późnego popołudnia. Każdy mógł spróbować wyciskania sera, dojenia lub strzyżenia owiec. Na najmłodszych czekały warsztaty drutowania, garncarskie, wyrobu fujarek, malowania pierników. Pozostaje tylko żałować, że Mjyszani Łowiec trwa tylko jeden dzień bo atrakcji, których chciało by się spróbować było co nie miara i nie każdy chętny w tym natłoku wrażeń zdążył wszystkiego zakosztować.

Przede wszystkim jednak była to niepowtarzalna okazja przeżycia wraz z pasterzami ich tajemniczych a nawet magicznych obyczajów, możliwość zajrzenia jakby "od kuchni" w codzienne życie na hali i poznania góralskich świętości. Przekonania się jak ogromną moc miała dla tych ludzi ludowa magia i uświęcone obyczaje. A, dla wrażliwej duszy, nawet odczucia na sobie niewielkiej cząstki owej magii.

Piotr Drzewski

Fotoreportáže z akce najdete na www.e-beskidy.com a www.redykkarpacki.pl

 

 

 

 

 

 



Na Miyszani było bardzo fajnie!!!